Blog o zdrowiu i pięlęgnacji

Poszerzaj swoją wiedzę o zdrowiu! Na tym blogu znajdziesz wiele cennych informacji o tym, jak żyć zdrowo i jak pielęgnować swoje ciało i duszę

Zadbaj o siebie w saunie

Krótkie zimowe dni powoli dają się nam we znaki. Brak słońca skutecznie zniechęca nas do pracy, wysiłku, a niejednokrotnie nawet uśmiechu. By dodać sobie energii i przywrócić organizm do wiosennej kondycji, warto wybrać się na siłownię lub do sauny i wypocić wszystkie psujące nam humor zimowe utrapienia.

Sauna to doskonały sposób nie tylko na poprawę samopoczucia, ale także na wzmocnienie odporności, a także wyglądu – zwłaszcza szarej, chropowatej skóry. W tradycyjnej saunie parowej temperatura sięga około 50°C, jednakże dzięki wysokiej wilgotności temperatura odczuwalna potrafi się zwiększyć o nawet 100%.  Ma ona zbawienny wpływ na nasz organizm, oczyszczając go z toksyn i pobudzając krążenie. Fakt, że sauna skutecznie rozszerza pory, można wykorzystać do pielęgnacji ciała i włosów. Wystarczy przed ostatnim wejściem do sauny nałożyć na siebie odżywkę i balsamy, które pod wpływem temperatury wniknął głębiej niż normalnie i odbudują uszkodzoną strukturę.

Sauny ziołowe mają mniejszą wilgotność niż sauna parowa, jednak dzięki olejkom eterycznym skutecznie relaksują ciało i umysł. Najgorętszą sauną jest sauna sucha, czyli fińska. Temperatury mogą w niej sięgać nawet 100°C, jednakże dzięki niskiej wilgotności powietrza, odczuwalna temperatura jest również niższa. Nie tylko oczyszcza skórę z toksyn, ale także poprawia mikrokrążenie, usuwa nadmiar wody z organizmu, a wraz z nią także znienawidzony przez kobiety cellulit.

Dla osób nielubiących wysokich temperatur stworzono saunę lodową, w której temperatura sięga -15°. Nawet krótka wizyta wzmacnia naczynia krwionośne, dotlenia komórki, a co za tym idzie także przyspiesza spalanie tłuszczu. Zimno odmładza, ujędrnia i wygładza skórę. Natomiast dla tych osób, które nie przepadają za skrajnymi temperaturami, stworzono saunę na podczernień. Utrzymywana temperatura waha się w przedziale od 40-60°. Proces oczyszczania skóry z toksyn  i redukcja cellulitu jest w tym przypadku znacznie szybszy niż w tradycyjnych saunach.

Zanim  jednak wybierzemy się do sauny, należy zaznajomić się z zasadami w niej obowiązującymi. Przed wejściem należy wziąć prysznic, bowiem wszelkie zanieczyszczenia i balsamy utrudniają proces usuwania zanieczyszczeń z organizmu. Ponadto należy zdjąć wszelkie metalowe ozdoby, ponieważ mogą one po prostu poparzyć właściciela. W środku należy zająć miejsce na najniższej ławeczce, a następnie „wędrować” ku górze. Najlepiej się na niej położyć, tak by ciało było w jednym poziomie i było całkowicie zrelaksowane. Nie należy siadać gołym ciałem na ławeczce – należy spocząć na ręczniku do sauny, wówczas pot nie będzie wnikał w deseczki. Obecnie w sprzedaży są również specjalne szlafroki, wystarczy zajrzeć na stronę internetową któregoś z producentów szlafroków, by znaleźć odpowiednie okrycie. Do sauny należy wchodzić boso.

Gdy poczujemy, że temperatura jest wysoka, a ciało zaczyna się przegrzewać należy opuścić saunę i opłukać ciało zimna wodą. Prysznic należy brać na przemian wodą zimną i ciepłą. Taki proces znacznie poprawia krążenie, a także odporność organizmu. Do sauny można wrócić 2-3 razy, a jedna sesja powinna wynosić od 5 do 15 minut.  W trakcie ostatniego prysznica należy systematycznie zwiększać temperaturę wody, by doprowadzić ciało do normalnej temperatury. Po saunie do0brze jest położyć się na około 15 minut i pozwolić organizmowi na regenerację i odpoczynek.

No Comments »

Moda na ekologię

Moda na ekologię ma się u nas w kraju bardzo dobrze. I choć nadal wiele osób nie rozumie po co i na czym te wszystkie segregacje polegają to uparcie idą za modą. Na szczęście w tym przypadku z pozytywnym wpływem na środowisko.

Dużą popularnością cieszą się ubrania, które nie tylko nie zawierają sztucznych składników, ale także przy ich produkcji nie zostało zanieczyszczone otoczenie, a także nie zostali wykorzystani żadni ludzie. Oberwało się Apple’owi, Gucciemu, H&M-owi i wielu innym firmom. Nie wiadomo oczywiście czy wszystkie zarzuty są prawdziwe, niemniej jednak sprzeciw wobec pracy w nagannych warunkach przy zerowych zarobkach ma sens.

Na odpowiedź rynku nie trzeba było długo czekać. Niezadowoleni ludzie szybko doczekali się eko-produktów. Ogromną popularnością do dziś dzień ekologiczne torby z nadrukiem, mówiący, o tym, że jest biodegradowalna, a więc nie zanieczyszcza środowiska naturalnego. Duże sieci handlowe walcząc z takim stanem rzeczy, wprowadziły opaty za popularne „zrywki”, a niektóre sieci wyposażyły się w torby papierowe.

Świetnie więc, że coraz więcej osób staje się eko. Jest jednak jeden problem… gdyby jeszcze chociaż zaczęto segregować śmieci. Większość osób nie potrafi rozpoznać charakterystycznych dla pojemnika kolorów. O przyrodzie pamiętają na pewno dzieci i młodzież, które co roku uczestnicz s akcji „Sprzątanie świata”. Szkoda tylko, że biodegradowalne liście pakuje się do plastikowych worków. Pozostaje tylko wierzyć, że gdy pokolenie wychowane na eko – modzie przejmie pałeczkę, kolejne rzeczy, nie tylko moda staną się eko.

No Comments »

Chustonoszenie – nowy termin w słowniku mamy

Coraz częściej na ulicach polskich miast można spotkać młodych rodziców dumnie maszerujących z dzieckiem niesionym w chuście. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy jest to spowodowane obowiązującą modą czy powrotem do natury. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to bardzo dobre dla rodziców, przede wszystkim jednak dla dziecka.

Noszenie dziecka w chuście wpływa pozytywnie na jego rozwój psychiczny i fizyczny. Bliski kontakt z ciałem (tzw. kangurowanie) pomaga zaaklimatyzować mu się w nowym świecie. Nowo narodzone dziecko  potrzebuje kilku tygodni, by przestawić się na na warunki jakie panują poza brzuchem mamy. Wszystko jest dla niego nieznane – wywołuje ciekawość, ale także strach. Gdy maluch znajduje się blisko rodzica, spokojny rytm serca i wyrównany oddech potrafi go uspokoić. Wtulone w niego czuje się bezpieczne, na tym etapie rozwoju niemowlęcia jest najważniejsze. Poza tym uczy się zaufania, a także wrażliwości. Między matką lub ojcem, a dzieckiem noszonym w chuście rodzi się mocna więź, która ma szczególne znaczenie, gdy dziecko dorośnie.

Nosząc dziecko w chuście rodzicee mogą także szybciej rozpoznać potrzeby malucha, a więc także szybciej na nie odpowiedzieć. Mam tu na myśli nie tylko psychiczne, ale także fizyczne potrzeby. Niemowlę pozostawione samo sobie w leżaczku lub kołysce musi znaleźć sobie zajęcie. Najczęściej skutkuje to nieregularnymi porami spania lub zaburzeniami pokarmowymi, takimi jak kolka. Wiąże się to oczywiście z płaczem, który pochłania ogromne pokłady energii, które mogłyby zostać wykorzystane na naukę, bo to właśnie robią dzieci gdy nie śpią i nie płaczą. Tymczasem delikatny ruch przy noszeniu w chuście stymuluje błędnik, co wspomaga rozwój zmysłu równowagi. Ma on także znaczący wpływ przy rozwijaniu zdolności psychomotorycznych. Mało tego, kontakt małego brzuszka z dużym brzuchem jest pewnego rodzaju masażem, który wpływa na poprawne trawienie i pozwala uniknąć kolki.

To nadal nie wszystko… maluszek zawinięty w chustę mniej płacze, więcej obserwuje. Poznają one świat z perspektywy dorosłych, widzą i słyszą to co oni, uczą się dokonywania wyborów – na razie tych najprostszych, decydują bowiem w którą stronę zwrócić główkę, by coś zobaczyć. Uczą się one także reguł panujących w rodzinie, poznają przedmioty których dotykają rodzice. Poznają środowisko, co stymuluje neurony do rozgałęziania się i tworzenia nowych połączeń, co ma bezpośredni wpływ na wzrost sprawności mózgu. Noszenie dziecka w chuście wspiera rozwój układu nerwowego, a to dzięki jego uczestnictwu w życiu codziennym mamy lub taty. Dziecko zapamiętuje pewne wzorce zachowań, które przypomina sobie w podobnej sytuacji i dzięki temu wie jak na nią zareagować.

Chustonoszenie, bo tak należy nazwać taki sposób noszenia dziecka ułatwia życie także rodzicom. Jest nie tylko wygodniejsze, ale także pozwala na wykonywanie wielu czynności, których nie można zrobić z dzieckiem na ręku. Pozytywów jest tak wiele, że aż trudno sobie wyobrazić, dlaczego zachodnia cywilizacja zrezygnowała z takiej formy opieki nad dzieckiem. W kulturach wschodnich dzieci są noszone w chustach od wieków i jak wykazują badania maluchy prawie wcale nie płaczą! A czy polscy młodzi rodzice marzą o czymś innym niż jedna w całości przespana noc?

No Comments »

Pękające naczynka – jak z nimi walczyć?

Pękające naczynka krwionośne, powodujące na skórze niezbyt estetycznie wyglądające, czerwone pajączki, są prawdziwą zmorą bardzo wielu kobiet, niezależnie od tego, w jakim są wieku. Osoby posiadające tego typu problemy określa się jako te o skórze naczynkowej, która charakteryzuje się naczynkami włosowatymi o dużej wrażliwości i kruchości.

Najbardziej popularnym sposobem na pękające naczynka jest stosowanie kremów, które wzbogacone są o składniki o działaniu wzmacniającymi obkurczającym. takie właściwości posiada wyciąg z arniki, kasztanowca, a także miłorzębu japońskiego. Osoby z tym problemem powinny natomiast szczególnie unikać retinolu i innych kwasów owocowych.

drugi sposób polega na laserowej interwencji w gabinecie dermatologii estetycznej. Alternatywą jest skleroterapia, od której najlepiej zacząć i w razie małych efektów zdecydować się na zabieg laserowy.

Skleroteriapia, to zabieg inaczej nazywany obliteracją lub ostrzykiwaniem. Polega na wstrzyknięciu do chorej żyły preparatu, który wywoła stan zapalny ściany naczynka. w miejscu tym powstanie skrzeplina , która ulegnie zwłóknieniu i nastąpi zamknięcie światła naczynia. Zabieg ten stosowany jest również w pozbywaniu się żylaków.

Aby zapobiegać powstawaniu „pajączków” należy zadbać również o odpowiednią dietę. Ważne jest przyjmowanie witaminy C. Najlepiej oczywiście w naturalnej postaci w owocach cytrusowych, papryce, pietruszce czy kiwi. Unikać należy natomiast kawy, alkoholu i ostrych przypraw.

W swoich zachowaniach powinnaś zwrócić uwagę na to, aby nie narażać się na niepotrzebne stresy. Niewskazane jest również korzystanie z sauny, gorących kąpieli czy solarium. Zbyt duży wysiłek fizyczny również może niekorzystnie wpłynąć na stan naczynek.

No Comments »

Bieg dla zdrowia i urody

Każda z nas chce być piękna i zgrabna. Kosmetykami niestety nie uda się zlikwidować wszystkich niedoskonałości, do tego potrzebny jest jeszcze ruch. Niektóre panie wybierają fitness, gdzie z koleżankami podskakują w rytm muzyki, innym bardziej odpowiada samotny jogging. O ile w klubie zawsze możemy liczyć na rady instruktorki, tak w trakcie biegania jest to niemożliwe. Jak więc należy biegać, by ćwiczenie było nie tylko efektywne, ale także przyjemne?

Przede wszystkim należy robić to mądrze, by nie przemęczyć organizmu. Najpierw należy go przygotować do zwiększonego wysiłku poprzez rozgrzewkę. Dzięki temu można uniknąć poważnych urazów i kontuzji. Rozgrzewkę rozpoczynamy 15 minutowym marszem, by następnie przejść do lekkiego biegu. Bieg aerobowy ma być wolny, zwłaszcza jeżeli wykonuje go początkujący sportowiec. Odpowiednie tempo to tzw. „tempo konwersacyjne”, a więc takie które pomimo przyśpieszonego oddechu pozwala swobodnie prowadzić rozmowę. Biegając w ten sposób, nie przemęczamy serca, a krew jest w stanie dostarczyć odpowiednią ilość tlenu do mózg. Taka forma biegu pozwala także na spalenie największej ilości kalorii. By umilić sobie na początku dłużący się czas można spróbować biegu w rytm muzyki. Należy tylko zainwestować w sprzęt, który nie będzie spadał, zsuwał się i zacinał przy podskokach. Odpowiednio dobrane iPod akcesoria sprawią, że jogging stanie się przyjemnością, a nie tylko sposobem na zrzucenie zbędnych kilogramów.

Początkującym biegaczom wystarczy 40 minutowy bieg po 3 razy w tygodniu. Koniecznie trzeba robić jednodniowe przerwy pomiędzy treningami, w trakcie których organizm zdąży się zregenerować. W przeciwnym razie możemy doznać kontuzji, a zamiast zrzucić kilogramy po prostu spalimy mięśnie. Częstotliwość biegania można zwiększyć dopiero po kilku miesiącach systematycznego treningu. Co ważne, biegamy jak najdalej, nie jak najszybciej. Jeżeli dopada nas zadyszka, należy przejść do szybkiego marszu (nie należy stawać w miejscu), a gdy poczujemy się lepiej można znów zwiększyć tempo. Bieganie należy rozpocząć i zakończyć pewnego rodzaju klamrą, czyli marszem. Przygotowuje on organizm do wysiłku, a także powoli go wycisza. Jest to ważne, ponieważ w trakcie biegu w nogach gromadzi się większa ilość krwi z tlenem, które serce musi wtłoczyć do mózgu. By pomóc mu w wykonaniu tego zadania wystarczy kilkuminutowy marsz, który wyrówna nasz oddech i rozluźni mięśnie nóg.

No Comments »